Rozdział 1



Lokalny znahor- w torsce o zdrowie mieszkańców - ogłosił że odda swój magiczny
pierścień, który odziedziczył, temu, kto znajdzie przyczynę przedostania się
trucizny do wód studni i oczyści jej źródło, marząc przy tym, że po drodze
odnajdą się książe i syn a śmiałek, który wruszy na wyprawę przyprowadzi ich
zdrowych i całych, albo chociaż żywych zpowrotem do Tristram.
Znalazł się nareszcie jeden. Albo tak odwarzny, albo tak szalony, który
zdecydował się wyruszyć na tą "wycieczkę" był to jeden ze strażników
książecej świty.
Nie za bogaty i niezbyt rozgarnięty, ale za to ryceż z krwi i kości.
Marzył pewnie, że po drodze trafi na jakieś skarby, bo dowiedział się,
że do źródła, które jest dość głeboko w ziemi można dotrzeć poprzez kościelne
pinice, a jak powrzechnie wiadomo tam można znaleźć wiele ciekawych, a
przedewszystkim drogich żeczy.
Puścił mimo uszu szmer plotki, że w dniu wczorajszym zaginął też miejcowy
rzeźnik, dentysta i awanurnik w jednej osobie - Buczi - jak na niego wołali,
a było to zdrobnienie od jego imienia - Buczer - kóre dostał od swojej
mamy - nazwała go tak z racji głośnego zachwania i raczej wątpliwej urody.
Starznik dobywszy miecza potężnego niczym dreniana wykałaczka i tarczy
twardej jak bąbka i litej jak sito, wyruszył w drogę.
Przeraził się śmiertelnie już przed samą świątynią na widok napotkanego
konającego wieśniaka, który ostatnim tchnieniem wyznał mu, że Buczi dziwnie
zmieniony szaleje po kościelnej piwnicy i cwiartuje wszystko, co się rusza!!!
Przerażony najbardzej jak to tylko możliwe przyżekł wieśniakowi że go pomści.
Wieśniak skonał na jego rękach, a w głowie stażnika szamotały się
myśli -"... zawrócić nie ma poco, poniewarz dowódca ukaże go za
dezercje - pozatym zgłosił się na ochotnika - jak by to teraz wyglądało -
uciec nie ma specialnie dokąd, a jeśli nawet to nie ma za co przetrwać"...
Miłość do księcia, a konkretniej do solidnej ilości strawy budżetowanej
z książecej kesy spowodowała, że rycez stojąc przed wyborem śmierci głodowej
lub z ręki buczera zanużył się w mroczne czeluści kościelnych piwnic...