Esencja



Spokojny, niedzielny wieczór w malutkiej karczmie "Wchodzącego słońca".
Dzień był bużliwy i obfitujący w atrakcje - malutkie tristram odwiedził
książe tej krainy - Leoric wraz ze swoim synem.
Znikneli w dziwny sposób, a lokalny klecha zaczął przejawiac bardzo dziwne zahowania.
Wszyscy dyskutowali o tym, ale byli bardziej skupieni na nadchodzącym tygodniu, uprawianiu
pola, wyprowadzaniu krów i pilnowaniu ich na pastwiskach, podkuciu kilku koni
(wszystkich trzech, bo tyle ich było w Trisram). Niektórzy zastanawiali się, gdzie podział
się przepiękny wykuty przez kowala Grisworda szyld, który (jeśli wierzyć kowalowi)
wykuty był z jakiegoś bardzo żadkiego stopu metali.
W prawdzie przez bark szyldu nikt nie zamknie tego jedynego (poza kościołem )
centrum rozrywki, ale z szyldem łatwiej było tu trafić.
Przyciągał wzrok swym blaskiem, który nie słabł przez długie lata
pomimo, że barman nie dbał za mocno o niego.
Tak na dysputach o tym i owym nadeszła noc, i mieszkańcy przytulnego
Tristram pokładli się spać.
Decard Cain, który przybył ze świtą Księcia Leorica zasiadł w pokoiku
wynajętym na nocleg u karczmarza i zaczął zastanawiać się dlaczego książe zniknął.
Przypomniał sobie, że najpierw stracił z oczu jego syna, który pomimo mszy swawolił
sobie z lokalną gawiedzią. Leorc- czując wprawdzie brak świętej podniosłości wytrwał
do końca mszy i poszedł na krużganki kościoła - w drzwiach prowadzących do nich
po raz ostatni widział swojego ukochanego syna z kilkoma rówieśnikami i rówieśniczkami
oraz wikarego.
Cain zapamiętał dobrze jego ostatnie słowa -"...Jak Go tu przyprowadzę spowrotem
zabierz Go do swojego pokoju i wyłórz Mu solidnie, jak należy zachowywać się w
świąyniach", ale obaj nie wrócili...
Zniknął też klecha, który (bardzo rozzłoszczny - co nie przystoi kapłanowi)
udał się za nimi.
Nastał ranek i ku przrażeniu wszystkich mieskańców okazało się, że woda w jedynej
studni jest zatruta jakąś bardzo dziwną substancją.
Na mieszkańców wsi padł blady strach! Wieś bez wody nie przeżyje, w strumieniu
oplatającym Tristram jest więcej błota jak wody zdatnej chciażby do umycia trzewików po
podróży... poprostu koniec Tristram !!!
A, co gorsza niektóży szemrali, że w efekcie jakiegoś nieznanego spisku utopiono tutaj
Księcia z synem!
"Ach! Strażnicy książęcy powieszą wszystkich i spalą wieś!" - labiedziła
kobieta karczmarza.
Ale nikomu ze strażników nie było to w głowie najważniejsza była jedna
myśl - zobaczyć znowu ich księcia.