Nie bójmy się przemienników


Jak ogólnie wiadomo, aby nasze telefony komórkowe działały poprawnie
potrzebne są użądzenia, które łączą wyżej wymienione słuchaweczki z
resztą świata (i między sobą oczywiście).
Aparaty te nazywane są B.T.S.-ami (ponaszemu najprościej nazwać je
przemiennikami).
W naszym biednym i pogmatwanym kraju ustalono jedne z NAJBARDZIEJ
RYGORYSTYCZNYCH przepisów doyczących użądzeń emitujących fale radiowe,
i (tu zapewniam, że nie ma szansy najmniejszego naciągnięcia tych
ustaleń dla częstotliwości wyrzszych niż 85 Mhz nawet o symboliczny
miliwat) są one bardzo (podkreślam BARDZO) skrupulatnie przetrzegane.
Niejeden sceptyk powie:
- "Jak nie bać się tych potwornych ustrojstw, skoro częstotliwość
emitowana przez te aparaty jest bardzo bliska częstotliwości
wypromieniowywanej przez magnetrony (taki rodzaj lampy elektrono-
wej) naszych pospolitych - zabijających wszystko "mikrofalówek"...
Otóż, tak. Częstotliwość tak ! jest zbiżona - przynaję, ale moc...
Hmm... to jest takie porównanie, jak siła muchy i rozpędzonej
(na pusto bez wagonów) lokomotywy.
Już opowiadam w matematycznych detalach:
Aby w kuchence mikrofalowej zagotować 3/4 szklanki wody we w miarę
sensownym tempie (to jest jeszcze za naszego życia ) (woda to
najepsze porównanie, bo nasze kochane ciało, to prawie sama woda)
potrzeba kilkusetwatowego magnetronu (co najmniej 600 Watów )
natomaiast z anteny przemiennika na terenie niezaludnionym ma prawo
(w żeczywistości mniej jak 40% BTS-ów tak "mocno emituje") wydobywać się
co najwyżej 20 watów, a najmniejsza odległość do anteny na jaką
jesteśmy w stanie podejść to nie mniej niż 100 metrów (sam maszt ma
około 60) (do tgo dystans gruntu - płot wokół przemienika + Pan
Pitagorass = nie mniej niż 100 metrów) .
Na tym dystansie porcja energii promieniowania niejonizującego
(tak fachowcy mówią na fale radiowe) jest co najwyżej znikoma!
W miastach żadko który przemiennik emituje moc większą niż
5 Watów.
Reasumując:
Słuchawka GSM (czyli KOMÓRA) trymana w naszej dłoni podczas
prowadzenia przez nas rozmowy jest około 45 razy bardziej
szkodliwa niż potężny groźnie wyglądający przemiennik GSM.
Dlaczego ???
Już wyjaśniam.
Jeżeli nasz telefonik ma załączony nadajnik o mocy 2 Watów, ale
znajduje się zaraz przy naszym ciele, a przemiennik w mieście
emituje moc 5 Watów ale znajduje się kilkadziesiąt metrów od
nas, to już na logikę widać dlaczeko nie mamy co winić Goljata,
tylko możemy się czepiać Dawida.
Jest to mniej - więcej tak, jak obserwacja 100 watowej żerówki z
odległości powiedzmy 100 metrów, a trzymanie 20 watowej żarówki
przy samych oczach...
Ta druga parzy i oślepia - prawda ?
Spadek mocy sygnału wysokiej częstotliwości na danej odległości
jest funkcją prawie kwadratową - to znaczy, jeśli emitujemy 4 waty,
to po metrze odległości moc skuteczna wynosi już tylko około 2,35
wata.
W jaki sposób odbiera to nasz mały telefonik ?
Otóż, odbiornik zastosowany w telefonie ma brdzo wyską czułość,
to znaczy - do poprawnej pracy wystarcza mu sygnał, który dociera
z mocą zaledwie kilku miliwatów.
Ale nasz nadajnik musi emitować kilka watów, żeby chociaż kilka
miliwatów dotarło do naszego przemiennika.
No dobra - powiedział by nie jeden - ale tam są jeszcze takie
(przynajmniej dwie) okrągłe antenki (coś jak sama czasza anteny
satelitarnej z jakąś "balią" dokręconą z tyłu, a kumpel mówił, że
te są dużo gorsze, i ich trzeba się bać!
No i kumpel częściowo miał rację (kumpel tego delikwenta - ja
takich nie mam) te anteny mogły by być dla nas niezdrowe,
gdybyśmy znaleźli się dokładnie naprzeciw zwierciadła tejże anteny,
a to jest możliwe tylko wtedy, jeżeli potrafimy lewitować w powietrzu,
albo wdostaniemy się na maszt przemniennika i usiądziemy na niej).
Są to anteny tak zwanej RADIOLINII i służą do komunikowania się
przemnieników między sobą i ze stacją bazową.
Częstotliwości i moce tych anten są niebezpieczne w przypadku stałego
przebywania w ich "polu rażenia", ale jeśli promieniowanie zwykłej
anteny możemy porównać do świecenia latarki (świeci prawie gdzie
popadnie) to antena radiolini "świeci" tak jak laser - wąskim
punkcikiem.
Niemało trzeba się napocić, aby ustawić dwie takie anteny "w światło",
co dowodzi temu, że wiązka emitowana przez nie jest naprawdę bardzo
spójna i nie rozchodzi się na boki - dla porównania powiem, że ustawić
antene satelitarną (tak na super sygnał) na satelitę, to jest
dosłownie "mały pryszcz" (jak to się młodzieżowo mawia) w stosunku
do tego, co "przechodzi" technik ustawiając (wstrzeliwująć) dwie
anteny radioliniowe ze sobą na dystansie około kilometra...
Ale co z ptakami, które mogą być narażone na działanie promieniowania
emitowanego z tych naszych "balji"? - No i tu natura po raz kolejny
udowodniła nam swoją wyrzszość.
Nie wiadomo skąd i dlaczego ptaki "wiedzą" że takich miejsc
należy unikać.
Nie znalazłem żadnego na tyle mądrego naukowca, który potrafiłby mi
ten temat wyłożyć, ale osobiście zaobserowałem to zjawisko.
Ale ludzie swoją upartością dalej szukają dziury w całym...
Anteny i ich harakterystyki promieniowania (sposoby emitowania sygnałow)
są w prządku, a same urządzenia, które to promieniowanie tworzą ?...
Te użądzenia są tak zaekranowane (czyli odizolowane magnetycznie od
otoczenia) że "mózg staje dęba". Kilkadziesiąt razy lepiej niż powinny
być, bo takie są przepisy....
Ale te "ekrany" mają DZIURY !!!
A no mają - mikrofalówki TEŻ !!!
Żeby promieniowanie wysokiej częstotliwości mogło wydostać się z
ekranowanego użądzenia, to ten otwór musi być większy niż 1/8 długości
fali tego promieniowania - czyli jeśli częstotiwość "harcująca" w
urządzeniu wynosi 900 Mhz to długość fali tej częstotliwości wynosi 12,58 cm.
i otwór potrzebny do "ucieczki" tej częstotliwości musi być większy 1,5 cm.
w prostym świetle.
A wszystke dziury w takich urządzeniach są tak wykonane
jako coś w rodzaju "pułapki", czyli jest dziurka, a zaraz zanią
przysłaniająca ją blaszka, przez co żeczywiste "światło" otworu
dla fal wysokiej częstotliwości wynośi kilka milimetrów
wydostałaby sie przeznie fala o sensownej mocy, gdyby miała 20 Ghz (20000Mhz)
Myślę że ugasiłem niepokój związany z "PROMIENIOWANIEM" przemienników,
a jeśli pwyrzszy materiał nie okazał się dość wyczerpujący, to bardziej szczegółowych informacji mogę udzielić drogą mailową.

Zapraszam do dyskusji przepraszając jednocześnie za moją ortografię i
stylistykę zdając sobie sprawę, że do najsłabszego nawat polonisty, to
jeszcze jest mi "bardzo daleko"
Roman S.
Niniejszy materiał sprządziłem posiłkując sie treścią witryny Fanklubu
Nokii. Życzę wszystkim miłego dnia (lub nocy - zależy kiedy to czytasz miły/a
czytelniku, czytelniczko).
Jeszcze raz pozdrawiam, i "do następnego artykułu"